sobota, 1 października 2016

[53] Ostatnia Spowiedź: Tom 3 by Nina Reichter


Bradin i Ally żyją spokojnie, są zaręczeni. Ale show-biznes nie zapomina o tych, których raz pochwycił w swe sidła. Bradin nadal żyje w sieci zależności. Producenci, wytwórnia, kontrakt płytowy. Słupki sprzedaży. Świat bez sentymentów. Gdy Violet La Roch odkrywa przed mediami prawdę o swoim dawnym związku z Bradinem, wszystko zaczyna się walić. Jedno kłamstwo pociąga za sobą drugie. Znajdują się ludzie, którym zależy, by zniszczyć wokalistę Bitter Grace. I okazuje się, że poukładane życie to domek z kart, nic bardziej trwałego od snu. Co zrobić, gdy szaleńcza, mająca trwać wiecznie miłość nagle się skończyła… a Ally nadal mieszka w obcym kraju, wprawdzie z karierą, ale bez rodziny i z sercem rozbitym w drzazgi?
lubimyczytac.pl

Czas spędzony przy lekturze książek Niny Reichter wspominam bardzo ciepło. Jej książki odcisnęły duże piętno na mojej "czytelniczej duszy". Gdy zabrałam się za czytanie ostatniego tomu tej trylogii zupełnie nie spodziewałam się tego, co szykowała dla nas autorka. Zakończenie było tak zaskakujące. że czytałam ostatnie pięćdziesiąt stron z otwartą buzią.

Dzięki temu, że miałam wszystkie trzy tomy na podorędziu nie musiałam czekać tak długo z czytaniem tego tomu. Gdybym musiała faktycznie czekać, aż trafi on do sprzedaży to chyba bym zwariowała. Po zakończeniu drugiego tomu od razu chciałam zabrać się za kolejny, pomimo tego, że druga część nie była jakaś wybitna. Bardzo bałam się, że trzeci tom powtórzy klęskę drugiego, ale na całe szczęście okazało się, że jest tak dobrze, że nawet pierwszy tom był odrobinkę gorszy od tego.

Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam to zmiana charakteru głównego bohatera. Z miłej, spokojnej i opanowanej osoby stał się nerwowy, podejrzliwy i czasami wręcz okrutny.  Bardzo dziwiło mnie jego zachowanie w niektórych sytuacjach. Myślę, że gdyby pomyślał o swoim zachowaniu to książka mogłaby mieć zupełnie inne zakończenie. Aczkolwiek podoba mi się to, co autorka zafundowała nam na zakończenie historii Ally i Bradina. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że autorka na samiuśki koniec tak poplącze wszystkie wątki, tak poprowadzi naszych bohaterów, że stanie się to, co się stało. Do teraz się nad tym zastanawiam. Autorka jednak dobrze wiedziała, co robi. Po sukcesie pierwszej części wiedziała, że czytelnikami targają niesamowite emocje, dlatego zafundowała nam taki rollercoaster.

Nina Reichter jest mimo wszystko bardzo dobra pisarką. Jest to dla mnie niesamowite, że ta historia była wcześniej opowiadaniem na wttpadzie. Książka jest bardzo dobrze napisana, trzyma w napięciu,  ma garść wspaniale dopracowanych bohaterów, ale przede wszystkim nie jest nudna. Osobiście serdecznie wam polecam tę trylogię jeżeli takie tematy wam odpowiadają, a jeżeli nie to moim zdaniem warto dać tej książce szansę.

*Klikając w powyższy obrazek przeniesiesz się do podstrony, gdzie znajdziesz wszystkie wyzwania, w których bierze udział ta książka*


Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res! Dziękuję!


6 komentarzy:

  1. Mam takie samo zdanie o tej książce, bardzo lubię tą trylogię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że są też osoby mojego pokroju, które lubią tę trylogię. Większość recenzji z jakimi się spotkałam były raczej negatywne.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dzięki tobie pokochałam tę trylogię!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłaś w tej trylogii coś co pokochałaś.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. OS to jedna z najpiękniejszych trylogii, jakie miała okazję czytać. Złamała mi serce i przeczołgała emocjonalnie, bardzo żałuję, że Nina każe tak długo czekać na kolejną powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie mogę się doczekać jej kolejnej powieści.
      Pozdrawiam

      Usuń

Jeżeli przeczytałeś/aś mój post to proszę, zostaw komentarz.
Wasze komentarze motywują do regularnego pisania postów.
Staram się odpisywać na każdy komentarz, a jeżeli prowadzisz bloga to zostaw link do niego, a na pewno zajrzę do ciebie, zostawię komentarz, a może nawet zaobserwuję. ;)