poniedziałek, 18 lipca 2016

[45] Korona by Kiera Cass




Dwadzieścia lat minęło od wydarzeń z „Jedynej”. Córka Americi i Maxona - księżniczka Eadlyn nie sądzi, że uda jej się znaleźć prawdziwego partnera wśród konkursowych trzydziestu pięciu zalotników, nie mówiąc już o prawdziwej miłości. Ale czasami serce znajdzie sposób, aby nas zaskoczyć. Eadlyn musi dokonać wyboru, który okaże się trudniejszy niż ktokolwiek się mógł spodziewać..
lubimyczytac.pl


Książki  z serii Selekcja bardzo lubię. Jest to jedna z moich ulubionych serii, które przeczytałam, ale z tym tomem mam mały problem. Wiedziałam, że będzie się tutaj na prawdę dużo działo, ponieważ jest to zakończenie serii, ale miałam wrażenie, że zarówno 'Następczyni' oraz ten tom zostały napisane pod pretekstem zdobycia większej ilości pieniędzy. Nie mówię, że książka mi się nie podobała, bo była świetna, ale czytając tę powieść miałam tę myśl, gdzieś z tyłu głowy. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po V tomie, ale czuję się usatysfakcjonowana tym, że autorka w taki sposób postanowiła zakończyć tę serię.

Wiedziałam, że od następczyni przeszliśmy już do zupełnie innej historii, ale brakowało mi odrobinkę Ami i Maxona. W tej powieści na szczęście zaczynają oni pojawiać się praktycznie na pierwszym planie, co niezmiernie nie zadowoliło. Gdy czytałam poprzednią część to miałam wrażenie, że Edlyn wcale nie jest irytująca. Uwierzcie mi w tym tomie tak mnie irytowała, że ugh!!!

Cała seria była świetna. To taka ciepła historia, z którą milutko spędzisz czas. Tak jak kiedyś kibicowałam Ami tak miałam nadzieję, że będę kibicować jej córce, ale w ogóle tak się nie stało. Byłam tak zła na główną bohaterkę, że ma takie podejście do Eliminacji. Jej rodzice znaleźli tak miłość, a ona zamiast skorzystać z tak wspaniałej okazji po prostu wszystko olewa. Liczyłam na piękne zakończenie, a nie spodziewałam się tego co zadecyduje nowa królowa o swoim państwie i że zasady, których kiedyś nauczył się sam Maxon tak jakby nakaże je złamać. To było odrobinkę rozczarowujące, że tak ważny krok został opisany tylko w kilkudziesięciu zdaniach. Mimo wszystko miło było czytać więcej scen z udziałem Ami i Maxona oraz babcią Singer. Jeżeli chodzi o Epilog to autorka mogła się trochę bardziej postarać.

Podsumowując. Książka była dobra, ale nie była to najlepsza pozycja z tej serii. Polecam tę książkę, jeżeli przeczytaliście resztę serii, ale nie jest to książka, którą musicie przeczytać jeżeli przeczytaliście tylko pierwszy tom albo w ogóle nie czytaliście tej serii.

*Klikając w powyższy obrazek przeniesiesz się do podstrony, gdzie znajdziesz wszystkie wyzwania, w których bierze udział ta książka*

6 komentarzy:

  1. ojj mnie też "Korona" nie powaliła. Masz rację, była pisana tak trochę na siłę. Mam nadzieję, że Kiera nie napisze już nic więcej ze świata Ami i Maxona (bo dla mnie nadal jest to tylko i wyłącznie ich świat) nawet nowelek.
    Miki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiąc szczerze też mam taką nadzieję. Trochę było tego już za dużo i nie chcę aby autorka pisząc kolejną książkę zniszczyła mi opinię o całej serii.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Kocham tę serię, ale moim zdaniem powinna się ona zakończyć na 'Jedynej'.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja już się boję tej części, bo w "Następczyni" już nie mogłam znieś tej "wielkiej księżniczki".

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli przeczytałeś/aś mój post to proszę, zostaw komentarz.
Wasze komentarze motywują do regularnego pisania postów.
Staram się odpisywać na każdy komentarz, a jeżeli prowadzisz bloga to zostaw link do niego, a na pewno zajrzę do ciebie, zostawię komentarz, a może nawet zaobserwuję. ;)