środa, 6 stycznia 2016

MonicasMovies #8


Cześć kochani!!!
To już ostatni post na dziś, czyli MonicasMovies. Wiem, że w ciągu tygodnia posty pojawiają się rzadko, ale jest to spowodowane w głównej mierze ilością nauki. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. A teraz zapraszam do dalszej części posta.

MonicasMovies to cykl na moim blogu, który jest związany z filmami. Taka notka będzie się pojawiać po każdym filmie, który obejrzę. Nie będzie to jednak recenzja tego filmu, tylko moje krótkie przemyślenia na jego temat.Poprzez te posty chcę urozmaicić wam, moim czytelnikom, książkową rzeczywistość.



MAKBET
Na film wybrałam się wraz z moją klasą. Był to wyjazd koedukacyjny, ponieważ miał on miejsce w czasie lekcji. Jest to ekranizacja lektury szkolnej, więc nie spodziewałam się zbyt wielkiego szału. Ale to, co otrzymałam było gorsze niż przypuszczałam. Sama fabuła była bardzo dobrze odwzorowana pomijając kilka szczegółów np. takich jak fakt, że w filmie były 4 czarownice, a w książce 3. Ale już mniejsza o to. Najbardziej zdenerwowała mnie gra aktorska. Bo o ile Lady Makbet została zagrana fenomenalnie to tytułowy Makbet miał ten sam wyraz twarzy przez praktycznie cały film. Właśnie na tym najbardziej się zawiodłam, ponieważ Michael Fassbender jest jednym z moich ulubionych aktorów,a w tym filmie mnie troszeczkę rozczarował. Ale jeżeli lubicie filmy o takiej tematyce to serdecznie wam ten film polecam, bo nie był zły, ale oczywistym jest to, że mógł być zdecydowanie lepszy.






14 komentarzy:

  1. Bardzo lubię tę wersję Makbeta, pewnie przez Michaela. Ulubiony aktor zawsze sprawi, że film mi się podoba. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Chociaż w tym filmie jego gra aktorska nie powala.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo chciałabym się wybrać, ale chyba już nie zdążę :(

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno go zobaczycie. Jak nie w kinie to na internecie albo w telewizji.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. To nie jest coś co bym chciała oglądać w wolnej chwili... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety zostałam do tego zmuszona, chociaż w malusieńkim stopniu byłam ciekawa tej ekranizacji.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Czytałam "Makbeta" w I gimnazjum - na olimpiadę z polskiego i nie polubiłam tego dramatu. Z perspektywy czasu widzę, że jest to ciekawy utwór, który przypomnę sobie w najbliższym czasie :) a film bardzo mnie ciekawi... Ja widziałam komedię o Makbecie, przekomiczna!

    Buziaki - zapraszam na nową recenzję,
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie tę komedię zobaczyć.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Chętnie go obejrzę z czystej ciekawości jak to wszystko wyszło. Ooo Michael Fassbender! Uwielbiam go! Aż dziwne, że nie zagrał najlepiej, ja bardzo lubię go w filmach w których uczestniczył:) Zobaczę jak to wszystko wyszło i jak wygląda Makbet na ekranie tym bardziej, że była to niedawno moja lektura. Pozdrawiam:)
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto obejrzeć w szczególności jeżeli się to niedawno omawiało, ponieważ bardziej widać wtedy te zmiany wprowadzone przez reżysera.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. "Makbeta" znam jedynie z wersji papierowej, ale możliwe, że któregoś dnia skuszę się na film, aby porównać, jak wiele wspólnego ma z tym, co pamiętam z lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Jest to fajne przypomnienie lektury np. przed maturą albo przed kartkówką z tejże lektury.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Byłam na tym filmie wraz z moją klasą i muszę przyznać, że nigdy tak bardzo nie chciało mi się spać na filmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka osób z mojej klasy zasnęło. Hahaha...
      Pozdrawiam

      Usuń

Jeżeli przeczytałeś/aś mój post to proszę, zostaw komentarz.
Wasze komentarze motywują do regularnego pisania postów.
Staram się odpisywać na każdy komentarz, a jeżeli prowadzisz bloga to zostaw link do niego, a na pewno zajrzę do ciebie, zostawię komentarz, a może nawet zaobserwuję. ;)