piątek, 29 stycznia 2016

[29] PRZEDPREMIEROWO: Linia Serc by Rainbow Rowell

Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami. Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, wybiera pracę, jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na telefony, obecność czarującego Setha komplikuje sprawy jeszcze bardziej, a zamęt w sercu nie pozwala Georgie skoncentrować się na pisaniu śmiesznych dialogów. Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, z pomocą przychodzi jej tajemniczy żółty telefon...
lubimyczytac.pl


Cześć kochani!!!
Dziś przychodzę do was z dosyć nietypową recenzją. "Dlaczego?" zapytacie. Już wyjaśniam. Otóż dzięki uprzejmości Wydawnictwa Otwartego miałam okazję przeczytać przedpremierowo "Linię Serc" autorstwa Rainbow Rowell i tym samym wziąć udział w akcji #czytamyrazem, o której mogliście już przeczytać w jednym z moich poprzednich postów. W związku z tą akcją dzisiejszą recenzję poprowadzę wspólnie z moją mamą Ewą. Mam nadzieję, że ten post wam się spodoba. Aby ułatwić wam to czy wypowiadam się ja czy moja mama będę pisała swoje imię i imię mojej mamy przy naszych wypowiedziach. Nie pozostaje nam już nic innego jak zacząć. Zapraszamy!


Monika: Z twórczością Pani Rowell miałam już do czynienia wcześniej. Jest to jednak pierwsza książka dla dorosłych jej autorstwa, którą udało mi się przeczytać. Ta książka zdecydowanie różni się od jej poprzednich książek. Można wyczuć, że jej styl pisania jest troszeczkę inny i adresatami tej pozycji zdecydowanie jest starsza młodzież oraz młodzi dorośli. Jest to coś ciekawego moim zdaniem, ponieważ rzadko zdarza się, że ten sam autor/ta sama autorka wydaje jednocześnie powieści młodzieżowe i powieści dla dorosłych. Jeżeli jest inaczej to przepraszam za błąd, ale ja spotykam się z czymś takim po raz pierwszy.

Ewa: Wcześniej nie spotkałam się z książkami tej autorki. Dlatego nie mogę wypowiadać się na temat jej wcześniejszych publikacji.

Monika: Przejdźmy już może do treści książki. Pomysł na fabułę wydał mi się niesamowity, ale miałam obawę, co do tego jak autorka postanowi go rozwinąć. Na szczęście, jak w poprzednich swoich utworach, autorka mnie nie zawiodła. Połączenie świata rzeczywistego z elementami fantastyki dała niesamowitą mieszankę, którą do końca ciężko jest mi określić. Żółty telefon jako maszyna do podróży w czasie? Czemu by nie. Ważne jest to, że nie wyszło to autorce tandetnie.

Ewa: Książkę odebrałam bardzo osobiście. Sytuacja rodziny przedstawiona w książce w wielu momentach przypomina moją.  Ciekawym pomysłem jest dla mnie połączenie tego co już było, z tym co dzieje się teraz.. Żółty telefon  jest powodem moich refleksji. Pozwala wrócić tam, gdzie wydaje się to nie możliwe. Zmusza do przemyśleń. Nie spodziewałam się, że spotkam książkę, która mnie tak poruszy.

Monika: Jeżeli chodzi o bohaterów. Georgie na samym początku niemiłosiernie mnie irytowała. Jej pomysł z pozostaniem na święta w domu wydał mi się tak irracjonalnym pomysłem, że musiałam odłożyć książkę i się nad tym zastanowić. Doszłam jednak do wniosku, że ona po prostu chciała spełnić swoje marzenie. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Spojrzałam na nią z zupełnie innej perspektywy. Zobaczyłam kobietę, która pomimo tego, że miała szczęśliwą i kochającą rodzinę czuła się nie spełniona. Serial, o napisaniu którego marzyła od czasów studenckich wreszcie miał szansę powstać. Niestety główna bohaterka trochę zapominała, że skupianie się wyłącznie na swoich celach niesie za sobą konsekwencje. Jej mąż, Neal, jakoś niespecjalnie przypadł mi do gustu. No bo weźmy to sobie na logikę. Jaki facet nie oddzwaniałby do swojej żony nawet jeżeli się kłócą? Abstrahując przecież mogli dzwonić do niego ze szpitala, prawda? Ale wracając, było to zdecydowanie nieodpowiedzialne z jego strony. No a jej jedna córka, która cały czas mówiła "Miau"? Denerwowała mnie, ale jednocześnie wydawało mi się to całkiem słodkie. Można, więc powiedzieć, że bohaterowie w tej książce są bardzo sympatyczni, chociaż ich zachowanie nie do końca mi się podoba.

Ewa: Georgie i Neal.... Czytając książkę miałam cały czas uczucie, że muszę usprawiedliwić zarówno Ją jak i Jego. Każdy w życiu do czegoś dąży, ma własne marzenia, które chciałby zrealizować. A jak to wychodzi? Różnie. Patrząc na moje doświadczenia, czytanie tej książki spowodowało, że szukałam w sobie tego czego pragnęłam będąc nastolatką, a później co raz doroślejszą kobietą. I to jest fajne. Pewnie podobne odczucia mają bohaterowie książki. Wydają się żyć w odrębnych światach, ale łączy ich rodzina...Co zwycięży? Co jest dla nich najważniejsze?

Monika i Ewa: Podsumowując. Książka nam się bardzo podobała. Zarówno pomysł na fabułę jak i bohaterowie. Ma w sobie to coś. Nie pozwala czytelnikowi pozostać obojętnym na przedstawiony w niej świat. Zmusza do przemyśleń. Polecamy.

Dobrze kochani. Jeżeli ta recenzja wam się spodobała dajcie znać w komentarzach, a może jeszcze kiedyś to powtórzymy. A tymczasem do następnego razu.;)

*Klikając w powyższy obrazek przeniesiesz się do podstrony, gdzie znajdziesz wszystkie wyzwania, w których bierze udział ta książka*


Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Pani Ewy z Wydawnictwa Otwartego! Dziękuję!

14 komentarzy:

  1. Bardzo fajna recenzja! Po tym poście, jestem z stanie stwierdzić, że twoja mama jest naprawdę sympatyczną kobietą. Mnie tam do Rowell nie ciągnie. Buziaki, Idalia :**

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażę mamie twoje miłe słowa.
      Pozdrawiam i przesyłam buziaki

      Usuń
  2. Świetny pomysł na recenzję. Musisz to kiedyś koniecznie powtórzyć razem z mamą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ta recenzja ci się spodobała. Zapytam mamę i zobaczę, co da się jeszcze zrobić ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Widząc okładkę po raz pierwszy zastnawiałam się czy myślę o dobrej ksiażce. Zdecydowanie podoba mi się oryginalna. Jednak na pewno przeczytam kiedy wreszcie będę miała okazję, bo czekałam na nią długo :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam się doczekać, aż będę mogła ją wreszcie przeczytać.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Świetna recenzja - więcej takich razem z mamą!
    Co do książki, to chętnie ją przeczytam, zapowiada się bardzo interesująco :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszymy, że recenzja ci się spodobała.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Bardzo fajna recenzja, fajnie poznać zdanie dwóch pokoleń na temat jednej książki :)
    Mam ogromną ochotę sięgnąć po tę pozycję i nie mogę się doczekać kiedy w końcu położę na niej łapkę. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nasza recenzja przypadła Ci do gustu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Fajna recenzja i super, że mogliśmy poznać opinię Twojej mamy (pozdrów ją!). Choć po przeczytaniu Waszych wypowiedzi, niestety w najbliższym czasie nie sięgnę po tą książkę.
    Pozdrawiam, Infinity~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamę na pewno pozdrowię. A jeżeli mogę zapytać, to co spowodowało, że nie sięgniesz po nią?
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Tematyka. Jakoś nie gustuję w książkach, w których głównym wątkiem są związki, miłość czy relacje ludzi. Znacznie bardziej wolę te pozycje, w których króluje fantastyka lub science fiction. Jest bardzo mało książek, które były zwyczajne między innymi ,,Fangirl", ,,Śniadanie u Tiffaniego", ,,Papierowe Miasto" czy ,,Gwiazd naszych wina". Jest ich znacznie mniej :)
      I raczej przy tym pozostanę, choć ten telefon faktycznie kusi...
      Pozdrawiam, Infinity

      Usuń
    3. Ja jednak uważam, że warto dać tej książce szanse. Wiadomo jednak, że gusta są różne.
      Pozdrawiam

      Usuń

Jeżeli przeczytałeś/aś mój post to proszę, zostaw komentarz.
Wasze komentarze motywują do regularnego pisania postów.
Staram się odpisywać na każdy komentarz, a jeżeli prowadzisz bloga to zostaw link do niego, a na pewno zajrzę do ciebie, zostawię komentarz, a może nawet zaobserwuję. ;)